Ostatnio całą klasą pojechaliśmy na wycieczkę do warszawy, szczerze mówiąc jakoś nikt za bardzo nie miało ochoty ale na pewno lepsze zwiedzanie jakichś muzeów niż siedzenie w czerwcu w dusznej klasie i rozmawianie i niczym, bo jak wiadomo oceny są już wystawione i do szkoły chodzi się tylko po to aby chodzić i nie przeszkadzać rodzicom w domu. oczywiście jako że naszą wychowawczynią była pani od plastyki która kochała obrazy i wielkich mistrzów pędzla dlatego też nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do muzeum narodowego w warszawie, gdzie akurat byłą wystawa dzieł impresjonistów. musze wam powiedzieć że obrazy jakoś nie za bardzo zawsze mnie zachwycały jednak teraz jeden zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. było to zwykłe pole a na nim siewcy, jednak ich przekrzywione w grymasie twarze mówiły same za siebie. można było w nich odczytać ból, troskę i zaraz zmęczenie jakie rysowało się na twarzach robotników po całym dniu spędzonym na polu.